- Brawo Tutin a teraz
trener osobisty |wolters kluwer opinie |remonty Warszawa„— Brawo, Tutin, a teraz całą siłą naprzód! Odłamkowym!
— Amunicja na wyczerpaniu — melduje działonowy Stecenko.
Filipow zaklął szpetnie. Na domiar wszyscy odczuli nagły przechył maszyny i w tej samej chwili prawa gąsienica zaczęła buksować. Czołg uwiązł w błotnistym rowie. Na próżno kierowca Tutin dokonywał najrozmaitszych sztuczek, dobywając ostatków sił z ryczącego jak bawół motoru. Pracująca lewa gąsienica, zamiast wyciągnąć czołg z błota, pakowała go jeszcze głębiej w grząskie bagno. W tej chwili pojawili się znowu niemieccy fizylierzy. Fiodorów oddał ostatnie serie z kaemu.
— Przyszła na nas kreska, towarzysze, ale nie damy się tak łatwo!
— Są jeszcze granaty!
Nagle ukazał się w pobliżu niemiecki czołg. Przygotowali granaty i pistolety, ale serce gryzło paskudne przeczucie. Gdyby tylko można było ruszyć — przeklęte grzęzawisko! Niemiec jednak nie strzelał, lecz zabrał się do zaczepienia czołgu i najwidoczniej chciał go odholować do swoich. „Zachciało się wam naszej maszyny, ho, ho! Zobaczymy jeszcze, kto będzie górą, takie syny!" Tutin czekał tylko, aż niemiecki TIV wyciągnie go na suche miejsce. I skoro poczuł twardszy grunt, włączył motor i pociągnął Niemca za sobą. Ten zahamował. Jak dwa archaiczne potwory siłowały się ze sobą dwie potężne maszyny. Wśród ryku motorów i kłębów gazów spalinowych wyrzucały w powietrze fontanny ziemi i błota. Była to niezwykła próba siły motorów, mocy przylegania maszyn do ziemi, a zarazem próba nerwów. Dokoła, wrzeszcząc i strzelając z „empi", szaleli niemieccy fizylierzy. W toku bitwy, wśród zamętu i rozgardiaszu walki, obie strony ogarnął jakiś zapał sportowy zaprawiony wściekłością.“(11)
Kwiaty |Modliszka |Rury